poniedziałek, 7 grudnia 2015

Uwaga...mobilna, żydowska propaganda w polskich szkołach...

Od 1 do 11 grudnia, tego roku ma po kilku małopolskich miejscowościach w tym po Rabce-Zdroju przejachać objazdowe Żydowskie Muzeum Galicja, które na swoją misję promowania żydowstwa w Polsce dostało dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czyli z pieniędzy polskiego podatnika.  Celem projektu, jak czytam na ich stronie... jest ułatwienie dostępu do wydarzeń kulturalnych mieszkańcom małych miejscowości oraz ukazanie dziedzictwa żydowskiego - części lokalnego dziedzictwa kulturowego - w interesujący, różnorodny sposób. Mobilny tabor ma objechać 7 małopolskich miejscowości, czyli zajechać do Biecza, Cieszanowa, Chrzanowa, Proszowic, Rabki-Zdroju, Wadowic i Zatora ...




http://www.galiciajewishmuseum.org/aktualnosci/mobilna-przestrzen-kultury-zaczynamy

Nie byłoby to może tak bulwersujące, gdyby nie fakt, że Mobilna Przestrzeń Kultury, czyli Żydowskie Muzeum Objazdowe narusza przestrzeń szkolną. O wykładzie i warsztatach  pt " Polin, historia Żydów w Polsce"... prowadzonych przez żydowskich propagandystów w jednym z rabczańskich liceów dowiedziałem się od córki, która uczestniczyła w wykładzie. Uczniowie dostali kajeciki, opatrzone kolorowymi obrazkami z motywami żydowskimi, alfabetem żydowskim, świętami żydowskimi itp...
Na ten czas, kiedy historia Polski jest w szkołach ograniczana do minimum tworząc niemal próżnię, pewne gremia cwanie wykorzystując granty z ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapełniają tę pustkę w skuteczny sposób rugując z umysłów młodego pokolenia poczucie polskości.
Promowanie na siłę obecności dziedzictwa Żydów w Polsce... a przecież jako gości którzy dostali schronienie, czy raczej odpoczynek (polin w języku jidysz - miejsce odpoczynku) na terenach Polski można było zauważyć przy otwarciu tzw Muzeum Historii Żydów Polskich, gdzie polski podatnik na budowę wyłożył horendalną kwotę...ponad połowę kwoty.  Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekazało prawie 90 milionów, a i Miasto Stołeczne Warszawa przekazało 90 milionów...można poczytać o tym niżej, a także o kwotach , jakie sumy są przekazywane na kulturę żydowską...

http://trybeus.neon24.pl/post/114491,ile-kosztowalo-muzeum-historii-zydow-polskich-podatnika

Przypominam, że budowa Muzeum Historii Polski że tak powiem kolokwialnie leży i kwiczy...ledwie podpisany list intencyjny z tego roku (lipiec 2015) w sprawie budowy MHP i w 2016 roku transza ledwie 11.6 miliona z całej sumy 310 milionów...mizerię w tej materii chyba widać wyraźnie.
Wracając do tematu...czego może się dowiedzieć młody człowiek na wykładach na temat Polin i obecności Żydów w polskiej przestrzeni ? Czytam w kajeciku, że generalnie chrześcijanie wręcz notorycznie polowali na Żydów, robiąc im pogromy...dziwny to masochizm mentalny, aby obrać sobie za "miejsce odpoczynku" obszar, który powinien (według przytoczonych legend prelegentki)  raczej przypominał gehennę...
Według pani prelegentki Żydzi, jako kupcy pojawili się w średniowieczu w Europie...oczywiście nie powiedziała skąd przyszli i czym handlowali. Otóż uzupełnię temat, bo Żydzi, którzy się pojawili w Europie pochodzili z Państwa Chazaria i nie mają nic wspólnego z biblijnymi Hebrajczykami...o czym już pisałem...

http://trybeus.neon24.pl/post/106323,chrzescijanie-sa-nowym-izraelem-koniec-legendy-o-starszych-braciach

A czym handlowali, no głównie polskimi niewolnikami...

Wedle relacji Galla Anonima wiemy, że księżna Judyta, żona Władysława Hermana, wykupywała często za własne pieniądze chrześcijan z niewoli u Żydów. Praktyka taka w Europie Wschodniej poświadczona jest zresztą także w czeskiej kronice Kosmasa. Samą wzmiankę o dobroczynnej działalności księżnej Judyty można odnieść zarówno do Krakowa, jak i Płocka.

Święty Wojciech też skarżył się na żydowski handel niewolnikami, co sam opisał w dokumencie zatytułowanym „Infelix Aurum.” (”Nieszczęśliwe Złoto”)...uwiecznone to zostało także na drzwiach gnieźnieńskich. Wystarczy przejechać do Gniezna i zobaczyć drzwi gnieźnieńskie...chyba mocniejszego dowodu nie ma...

A tutaj coś też w tematyce handlu niewolnikami...

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia?zobacz/czy-polska-powinna-domagac-sie-odszkodowan-od-izraela

Pani prelegentka zamiast przytaczać fakty, to (jak czytam w notatkach) nawija legendy o tym jak to biedni Żydzi zostali oskarżeni o wywołanie dżumy w Europie, jak to zatruwali w studniach wodę trucizną przygotowaną z mięsa bazyliszka, pająków, żab, serc chrześcijan i ciasta na hostię...kurde, wszystko przełknąć można, ale tego bazyliszka ? A może Smoka Wawelskiego ? A Dratewka pewnie miał na imię Mosze...Dobra żarty na bok.

Dowiadujemy się też, że Żydzi akurat nie umierali na dżumę, bo bardzo dbali o higienę (sic!). Pewnie ktoś by sobie pomyślał, że każdy Żyd chodził w wykrochmalonych gatkach, a pejsy rozczesywał wodą z octem...
Młody słuchacz dowiedział się też o spalonych żydach na rynku wrocławskim i w ogóle generalnie o tym, że Polacy na każdym kroku prześladowali Żydów w Polsce, a oni przecież mieli tak wysoką kulturę, którą ubogacali wszystkich dookoła...poza tym według wykładów Żydów w Polsce jest 70 procent...po prostu bjutiful...:))

Dobra, może teraz kilka faktów na temat "cudownej kultury", którą Żydzi obdarowali Polaków. Oczywiście prawdą jest, że Żydzi dostali specjalne przywileje od Królów, ponoć pani prelegentka wspomniała, że Król Kazimierz Wielki zakochał się w jakieś Żydówce (pewnie jedna z legend)...nie wiem, co spowodowało, że Królowie Polski nadawali tak wielkie przywileje, może połakomili się na jakieś bogactwa, które by dla nich mogli pomnożyć Żydzi... przecież znani byli z tego, że potrafili sprzedać z wielkim zyskiem niemal wszystko. Wraz z  Żydami pojawiła się lichwa...nieszczęśnik, czy to chłop, czy ziemianin jeśli tylko wpadł w spiralę zadłużenia po podpisaniu cyrografu pozbywał się majątku...zupełnie tak jak dzisiaj, bo takie "dziedzictwo" wlecze się po dziś dzień za Polakami. Polscy chłopi wstydzili się handlować, uważali to za zajęcie uwłaczające, Żydzi natomiast nie wstydzili się, co więcej, najlepiej zarabiali zawsze na tych, co lubili wódkę. Jeżeli gospodarz i gospodyni nie pili oboje, tylko jedno z nich, n. p. gospodyni, to dostawała wódkę skrycie przed gospodarzem i w skrytości też płaciła różnymi produktami domowymi...link w tej tematyce poniżej...
Bardzo ciekawy jest opis oczami polskiego chłopa urodzonego w 1842 roku Jana Słomki...zapodam kilka ciekawych cytatów...

"Chłopi handlem zupełnie się nie zajmowali, uważali go za zajęcie żydowskie, na którem — jak mówili — tylko żyd wyjść może. Handlu się wstydzili i wyśmialiby chłopa, który by chciał handlować. Przywozili tylko i przynosili na targ do miasta: zboże, ziemniaki, kaszę, jarzyny, drób, jaja, nabiał, wyroby przemysłu domowego i wszystko sprzedawali przeważnie żydom, którzy tem dalej handlowali i zyski z tego ciągnęli. Często chłopi kupowali drogo od żydów na wiosnę zboże, które w jesieni za psie pieniądze żydom sprzedali. Zresztą nie było dawniej szkół i chłop do handlu nie był zdatny, poprostu nie umiał liczyć. [...]
Dopiero po powstaniu Towarzystwa Kółek Rolniczych w r. 1882 zaczęły się mnożyć po wsiach sklepiki Kółek Rolniczych i prywatne sklepiki chrześcijańskie. Obecnie w każdej wsi jest już taki sklepik, a w większych wsiach bywa ich nawet parę, wobec których żydowskie nie mogą się często utrzymać i znikają ze wsi. Również po miasteczkach powstały porządne sklepy chrześcijańskie."
"Co do kredytu za pańszczyzny [do 1848 roku] — jak słyszałem od dziadków i innych, bardzo mało kto u kogo pożyczał, a jeżeli już kogoś przycisnęła potrzeba, że musiał pożyczyć na podatek lub jaki inwentarz, to mógł najczęściej coś wskórać kum u kuma albo sąsiad u sąsiada i to bez żadnego procentu, do żydów nie zwracali się jeszcze chłopi o pożyczki, bo nawet żaden żyd nie pożyczyłby wówczas chłopu.
Ale jak ja zapamiętałem, to pożyczkami trudnili się jedynie żydzi na podpisy u rejenta, czyli skrypta rejentalne i na weksle. Nie było jeszcze kas żydowskich opartych na statutach, zatwierdzonych przez władzę, tylko każdy pożyczał prywatnie. Brali wielkie procenta, bo 50 procent i więcej, jak się kto zgodził płacić jakiś procent, wolno było brać. Więc procent płaciło się według umowy, a jeżeli w terminie dług nie był spłacony, to osobno za grzeczność, za poczekanie wybierali żydzi od dłużników jajka, kury, cielęta, ziarno itp.
Jeżeli zaś kto na takiej grzeczności nie chciał się znać lub nie miał na to i upadał majątkowo, to przystępowali do egzekucji, za mniejsze długi zajmując ruchomości, za większe zaś opisując całą realność, po czym następowała licytacja. Do licytacji stawali tylko żydzi, chłopi się na tym początkowo nie rozumieli i licytacji unikali. Żydzi zaś gdy zmiarkowali, że na tym bardzo dobry interes, badali naprzód w sądzie, gdzie będzie licytacja, jechali na miejsce i licytowali w porozumieniu z sobą.
Brali też od dłużników za bezcen grunta, domy i co się dało wyciągnąć, strasząc, że jak dobrowolnie nie pogodzą, to wszystko na licytacji będą mieli sprzedane. W Tarnobrzegu zasłynęli z takiej lichwy żydzi: Szpirn, Szajnok, Tafel, Dawid i inni mniejsi spólnicy i naganiacze tych wielkich lichwiarzy."

Więcej na temat "kulturalnego" wydziedziczania polskich chłopów pod linkiem :

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,zabory?zobacz/polski-chlop-o-zydach

Tyle, jeśli chodzi o  żydowskie geszefty, natomiast inną sprawą była żydowska kolaboracja z najeźcami i okupantami...wspomnieć należy choćby tylko kolaborację ze Szwedami w trakcie Potopu Szwedzkiego...

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,rzeczpospolita?zobacz/kolaboracja-zydow-ze-szwedami-w-krakowie

No i czasy nowożytne...nie sposób wspomnieć Żydów, którzy zmienili swoje nazwiska na bardziej polskobrzmiące, aby zrobić Polakom suprajs, czyli 25 lat tzw "transformacji ustrojowej" i przy okazji wydziedziczyć Polaków z majątku wypracowanego przez pokolenia...

http://trybeus.blogspot.com/2015/06/lista-zydow-ktorzy-rzadza-w.html

Ten temat to jednak temat rzeka, który nie da się zamknąć w jednym poście...wspomnieć należy jeszcze o antypolskich filmach, typu Pokłosie, Ida, przytoczyć Grossa i jego paszkwil Strach i inne "dzieła"...Michnika vel Szechtera i całą masę innych "piewców kultury", którzy "wypoczywają" w Polsce...

Jak należy nazwać kogoś, kto będąc gościem serdecznie przyjętym przez właściciela domu po jakimś czasie przestawia meble, dobiera się do żony domownika, bije i oskarża jego dzieci o wymyślone krzywdy...podbiera mu pieniądze z portfela, wynosi z domu co cenniejsze rzeczy i jest wiecznie niezadowolonym z gościny ? No jak takiego nazwać ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze